|
As z „pisowskiego” rękawa
PoniedziałEk 22 PaźDziernik 2007
Tematem minionego, ostatniego przed wyborami tygodnia była niewątpliwie posłanka Sawicka. Jej rozdzierający krzyk i błagalna prośba o to, aby szef CBA zaprzestał linczu na jej osobie – trzeba przyznać – robiła wrażenie. W związku z ujawnionymi na konferencji prasowej materiałami z akcji CBA mam kilka wątpliwości. Ale zanim je przedstawię, muszę przedtem poczynić trzy uwagi.
Po pierwsze, jestem wrogiem łapówek. Nigdy nikomu dotąd ich nie dawałem ani od nikogo ich nie przyjmowałem, choć mogę sobie wyobrazić, że w pewnych specyficznych sytuacjach, na przykład dla ratowania życia i zdrowia najbliższych, gdyby nie było innego wyjścia, być może łapówkę jednak dałbym.
Po drugie, absolutnie nie interesuje mnie tzw. „kontekst wyborczy” całej sprawy, głównie dlatego, że, gdy do czytelników dotrze mój felieton, będzie już po wyborach.
Po trzecie wreszcie, pomijam osobisty dramat posłanki Sawickiej i nie chcę wchodzić w to, czy na swojej konferencji udawała i zemdlała „teatralnie”, czy też rzeczywiście zachorowała. Zupełnie mnie to nie obchodzi.
Obchodzi mnie natomiast styl i metody pracy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Chciałbym wiedzieć, czy pani Sawicka była jedynym nęconym łapówką parlamentarzystą? Ponieważ nie dopuszczam do myśli takiej możliwości, stąd moje kolejne pytanie: ilu takich posłów, a precyzyjniej - po ilu posłów z każdej partii jest obecnie „nęconych”, czyli - nazywając rzecz po imieniu – nakłanianych do przestępstwa?
Mam bowiem pewien pomysł, który wydaje mi się najuczciwszy z możliwych i nikt nie będzie miał wówczas pretensji do CBA. Proponuję nęcić wszystkich. Każdego z posłów i każdego z senatorów RP. Wtedy nie będzie problemu z podejrzeniami, że dobór nęconych był nierzetelny, że z partii opozycyjnej wybrano podatnych na korupcję mięczaków, a z partii rządzącej nieugiętych twardzieli. Proponuję także, aby posłowie każdej partii byli nęceni równie długo, tymi samymi kwotami łapówki, przez równie przystojnych funkcjonariuszy i piękne funkcjonariuszki. Przy spełnieniu tych warunków, kiedy na koniec akcji Mariusz Kamiński ogłosiłby ranking najbardziej biorących partii, nikt nie będzie mógł nic zarzucić uczciwości tej metody.
Druga moja wątpliwość dotyczy tego, co byłoby, gdyby pani Sawicka łapówki nie wzięła. Czy dowiedzielibyśmy się o jej uczciwości? Czy parlamentarzysta, który przejdzie bohatersko procedurę nęcenia łapówką, otrzymałby jakiś medal lub choćby certyfikat, dyplom czy coś podobnego?
Naprawdę jestem pełen podziwu dla przenikliwości funkcjonariuszy CBA, którzy spoglądając w oczy wytypowanych do “nęcenia” obiektów, wskazali tak bezbłędnie Beatę Sawicką. Co więcej - już rok temu przewidzieli, że Ta Pani weźmie łapówkę na kampanię wyborczą w październiku 2007. Ale gdyby na przykład wybory były na wiosnę, to czy byłaby nęcona jeszcze przez pół roku? Mam pewne obawy, czy przy tak długim „nęceniu” nie mogłoby dojść do zbliżenia Funkcjonariusza z Obiektem. A wtedy, czy gdyby metoda naturalna zawiodła, CBA jest jakoś zabezpieczone od odpowiedzialności, a przystojny funkcjonariusz, co nęcił Beatę Sawicką, w takiej sytuacji uznałby dziecko za swoje?
Wystarczy już tych kpin. Tak naprawdę nie jest mi do śmiechu. Wręcz przeciwnie. Jest mi wstyd za przedstawicieli mojego państwa, którzy podają do publicznej wiadomości intymne szczegóły tej sprawy po to, by szef CBA mógł powiedzieć, że „w świetle tych faktów wiedzą państwo, na kogo należy głosować”. Wstyd mi za partię rządzącą, która obsadziwszy wszystkie instytucje publiczne, teraz wysługuje się nimi dla obrony swojego panowania. Wstyd mi wreszcie za premiera, który mówi, że ma „poważne pretensje” do Mariusza Kamińskiego, iż tak późno ujawnił aferę posłanki Sawickiej. Cóż to za obłuda i kpina z inteligencji każdego z nas. Wszak każdy, kto nie jest zaślepiony religią PiS, dobrze wie, że panowie trzymali asa w rękawie, by wyciągnąć go w ostatecznej rozgrywce.
Z jakim efektem? Ja, pisząc te słowa, tego jeszcze nie wiem, a Państwo już tak.
Aleksander Radek
źródło: tygodniknowy.pl
|